Chcę zacząć tańczyć ale… czyli Wasze obawy

Zajęcia taneczne w swoim założeniu powinny rozładowywać stres i generować endorfiny. Rzeczywiście tak właśnie jest. Pozostaje jednak małe "ale"... najpierw trzeba odważyć się na nie przyjść.

Choć problem może wydawać się błahy, to jednak tak nie jest. Wiele osób ma różnego rodzaju obawy blokujące je przed podjęciem decyzji „chcę zacząć tańczyć”. Niekiedy skala tych obaw jest niewielka i wystarczy krótka informacyjna rozmowa, aby się ich pozbyć. Czasem jednak są one głębsze, a pokonanie ich wymaga większego wysiłku i odwagi.

Stąd właśnie pomysł na poniży wpis. Dzięki niemu chcę pokazać każdej osobie z większymi lub mniejszymi obawami, że wszystko z nimi ok. Nie jesteście jakimś odosobnionym przypadkiem. Liczę że poznanie perspektywy innych osób biorących udział w zajęciach, a także instruktorów pozwoli Wam oswoić własną niepewność. Postaram się też podsunąć Wam kilka konkretnych rozwiązań. W końcu na koniec dnia nagrodą jest ogromna frajda i satysfakcja, dlatego warto o nią powalczyć. To co zaczynamy…

Aha jeszcze jedno 🙂 Wszystko co przeczytacie poniżej to efekt grubo ponad 100 rozmów telefonicznych z kursantami. To także efekt pogłębionych wypowiedzi społeczności grupy „SDA po godzinach” za które dziękuję gdyż mega pomogły mi przy pisaniu. Innymi słowy „real life”. No to lecimy…

Obawy przed oceną

Gdybym miał znaleźć wspólny mianownik dla najczęściej pojawiających się wypowiedzi byłby to „STRACH PRZED OCENĄ”. W sumie nie ma się co dziwić… Począwszy od systemu edukacji, a na kulturze korporacji kończąc wtłaczani jesteśmy w system ocen i metryczek. Dodatkowo społeczne relacje zbyt często opierają się o to, kto ma jaką wersję iphona czy model sneakersów. O tym że buduje to w nas poczucie bycia ciągle ocenianą/nym nie trzeba nikogo przekonywać.

„Rozumiem obawy w 100% ! Czasem nawet do dzisiaj mi towarzyszą, mimo że tańczę już ok. 7 lat. Nigdy nie byłam częścią ekipy, jeździłam na warsztaty do różnych miast sama, nikogo nie znając. Obawiałam się oceniania – że nie będę sobie radzić, a ludzie będą zwracać na mnie uwagę. Bo wszyscy się znają, a ja jestem nowa” MONIKA.

Jedną z formą obawy przed byciem ocenionym jest poczucie, że w czasie zajęć inni uczestnicy będą nas obserwować. Boimy się, że kiedy coś nam nie wyjdzie, stanie się to obiektem  niemiłych komentarzy.

„Największą obawą kiedy zaczynałam tańczyć byli chyba ludzie. Bałam się, że rówieśnicy tańczący ze mną będą mnie oceniali w momentach, w których sobie nie radziłam. Duży stres wywoływało we mnie tańczenie samemu jakiejś choreografii…” KORNELIA

„Często miałam do czynienia z ludźmi, którzy przychodzili do mnie na indywidualne, bo boją się zajęć w grupie. Boją się, że skoro nic nie potrafią, to się zbłaźnią. Bo inni na pewno już coś tańczą” i będą tą jedyną osobą na sali, która nie będzie niczego ogarniać, więc inni będą na pewno się na nich gapić i podśmiechiwać” ZUZA

Obawa czy oni patrzą…

Mam dla Was kilka dobry wiadomości, które mogę poprzeć swoim blisko 20-letnim doświadczeniem bycia nauczycielem.

Immanentną cechą odpowiednio prowadzonych zajęć tanecznych jest to, że KAŻDY SKUPIONY JEST MAKSYMALNIE NA SOBIE. Nie jest to sytuacja rodem ze szkoły. Kiedy odpowiadasz sama/sam na środku klasy, a inni mają okazję przyglądać Ci się z boku. W czasie zajęć tanecznych każdy jest w swojej „strefie”. Tak naprawdę jedyną osobą, która zwraca na Ciebie uwagę jesteś Ty sama/sam oraz nauczyciel. Myślenie o tym, że inni będą się na mnie „gapić i obgadywać” w razie pomyłki to projekcja z innych obszarów naszego życia. Większość tanecznych zajęć jest od tego całkowicie wolna.

Oczywiście czym innym są przetańczenia solowe etc. Tutaj mówimy o innym poziomie i swoistej części procesu stawania się profesjonalistą, więc to zupełnie inna historia.

Nie zmienia to jednak faktu, że sala taneczna powinna być tym miejscem, w którym masz prawo popełniać błędy, a nawet dobrze byłoby je robić, gdyż jest to naturalna część nauki czegokolwiek.

„Myślę, że jeśli chodzi o początek to żałuję tego, że nie dałam sobie przestrzeni do pomyłek i nauki. Tak jak i tego że nie wychodziłam ze swojej strefy komfortu. Jednak co każdy trening udowadniam sobie, że wszystko co było dla mnie przeszkodą było w głowie. Każda pomyłka sprawia iż uczę się coraz więcej i otwieram się na nowe pomysły.” KORNELIA

Wydaje mi się, że oprócz dobrej zabawy to właśnie ten aspekt zajęć tanecznych jest najważniejszy. Kiedy to mierzymy się ze swoimi „demonami” jest dla wielu osób ważniejszych niż nauczenie się kroków ( świadomie bądź nie ). Dzięki temu uczymy się, że często możemy więcej niż nam się wydaje. Z tą wiedzę o sobie możemy wykorzystać w codziennym życiu.

Ktoś mi kiedyś powiedział coś, co brzmi nieco jak tekst z ciastka z wróżbą. „To co robisz nigdy nie będzie łatwiejsze, Ty zwyczajeni stajesz się lepszy”. I rzeczywiście tak jest. Te 50 kg na siłowni to te same 50 kg, które trudno było unieść jeszcze miesiąc temu. Kombinacja z choreografii, to dalej ta sama kombinacja, co trzy tygodnie wcześniej, tylko Twoja koordynacja jest już lepsza.

Bez obaw klucz jest w Twojej głowie

Spora część obaw ma tak naprawdę źródło w głowie, a nie w rzeczywistości. Nie ma się temu co dziwić, bo „strach przed nieznanym” to w gruncie rzeczy mechanizm obronny który ma nas chronić. W czasach kamienia łupanego dzięki takiej ostrożności nie wchodziliśmy przypadkiem do jaskini niedźwiedzia. Obecnie pewnego rodzaju rezerwa do zrobienia czegoś nowego, to tarcza przed negatywnymi społecznymi reakcjami. Należy jednak zastanowić się czy to czego się obawiam ma odzwierciedlenie w rzeczywistości, czy to jednak coś co siedzi tak naprawdę w mojej głowie.

„Ja mogę odpowiedzieć z perspektywy moich kursantów. Często mówią, że boją się, że sobie nie poradzą albo że będą inni od nich lepsi. Myślę, że to nie kwestia obaw przed samym tańcem, ale że inne zajęcia grupowe by powodowały to samo. To raczej temat do przepracowania w głowie” MAGDALENA

„Co każdy trening udowadniam sobie, że wszystko co było dla mnie przeszkodą było w głowie. Każda pomyłka sprawia iż uczę się coraz więcej i otwieram się na nowe pomysły. Każdej osobie, która zaczyna swoją przygodę z tańcem, życzę aby od samego początku miały otwartą głowę i dawały sobie przestrzeń do nauki” KORNELIA

Co ciekawe tego typu obawy rzadziej mają najmłodsi uczestnicy zajęć tanecznych czyli dzieci. Rzecz jasna one niekiedy także potrzebują czasu, aby oswoić się z nowym miejscem, nauczycielem. Ich obawy wydają się mieć jednak nieco inne podłoże. Potwierdzają to wypowiedzi osób, które na parkiecie spędziły dużą część swojego życia, a które poprosiłem o wypowiedź na ten temat.

„Muszę przyznać, że jak zaczynałam swoją przygodę z tańcem nie miałam żadnych obaw bo byłam dzieckiem, które bardzo chciało tańczyć. Obawy zaczęły pojawiać się dopiero kilka lat temu kiedy zaczęłam taniec brać na poważnie” KINGA

„Ja gdy zaczynałam tańczyć miałam 6 lat a w tym wieku chyba nie ma się za bardzo żadnych obaw haha. Jak już byłam trochę starsza bardzo bałam się tego co myślą o mnie inni” OLA

Wydaje się zatem, że dobrym rozwiązaniem jest próba wejścia w skórę takiego beztroskiego dziecka. Warto pozostać nim choćby przez tą godzinę zajęć. Zawieszenia na kołku wszelkich przewidywań i przemyśleń o tym jak może być na zajęciach. Zamiast tego skupienie się na tym co faktycznie się dzieje. Niby proste, ale pozytywne nastawienie to 90% sukcesu i warto je generować początkowo nawet w nieco sztuczny sposób. Tak naprawdę pierwszy raz na zajęciach jesteśmy tylko jeden raz, więc może metoda skoku na bungee z pełnym uśmiechem, będzie dla niektórych osób najskuteczniejsza.

„Ja gdy zaczynałam przygodę z tańcem, to nie miałam takich obaw, bo byłam bardzo nakręcona na to, żeby w końcu pójść na zajęcia i sobie potańczyć” ZUZA

Dla osób które nie wyobrażają sobie pracy w grupie, a jednocześnie chcą realizować swoją pasję do tańca pozostają zajęcia indywidualne. Im niedługo także poświęcę jeden z blogowych wpisów.

Co wybrać… ?

To chyba tyle jeśli chodzi o szeroko rozumiany strach przed ocenianiem. Co jednak z innymi obawami i wątpliwościami, bo przecież one również istnieją. Jednym z często padających pytań jest to „JAKI STYL WYBRAĆ I ZAJĘCIA WYBRAĆ”. Pochyliłem się nad tym tematem w innym wpisie który znaleźć możecie pod tym linkiem https://s-d-a.pl/jak- wybrac-styl/. Poniżej znajdziecie jego syntezę i kilka porad dotyczących wybierania stylu w postaci checklisty:

  • Music first – Zastanów się jakiej muzyki lubisz słuchać w wolnym czasie. Odpowiedź jaka przyjdzie Ci do głowy będzie w dużej mierze odpowiedzią w jakim stylu dobrze odnajdziesz się na starcie. Taniec i muzyka to jedność pamiętaj o tym.
  • Słuchaj ciała – Masz spore problemy z bólem kolan, być może floorwork poziom master nie jest najlepszym pomysłem. Wybierz te zajęcia, które odpowiednie będą dla Twojej aktualnej kondycji fizycznej.
  • Właściwy człowiek – Instruktor z energią na poziomie elektrowni atomowej dla kogoś może być znakomitym motywatorem, kogoś innego zaś może przytłoczyć. Równie ważne jak styl zajęć jest sposób ich prowadzenia. Warto dopytać o charakterystykę prowadzącej zajęcia osoby przed wybranie swoich swojej pierwszej lekcji.
  • Nie żyjesz w próżni – Dzień i godzina zajęć mają ogromne znaczenie dla ich odbioru. Ty najlepiej znasz siebie, swój grafik i to jak czujesz się po codziennych obowiązkach. Dostosuj zajęcia taneczne do swojego trybu życia i pracy, aby były przyjemnością, a nie dodatkowym obowiązkiem.

Zwrócenie uwagi na cztery powyższe elementy sprawi, że Twój wybór będzie dużo bardziej trafny. Wielokrotnie miałem styczność z osobami, przekonanymi do konkretnych zajęć, które po rozmowie i uwzględnieniu tego co powyżej wybierały zupełnie inne zajęcia, co okazywało się to strzałem w dziesiątkę.

Technikalia

Kolejną kategorią obaw i wątpliwości są te, które pozwoliłem sobie określić jako TECHNIKALIA. Mimo że wydają się prozaiczne to jednak częstotliwość ich występowania sprawia, że postanowiłem poświęcić im osobną część. Do najczęstszych z nich bez wątpienia należą te:

–  Jak się ubrać ?

Nie jestem stylistą, ale gdybym miał odpowiedzieć na to pytanie to skupiłbym się na aspekcie zdecydowanie funkcjonalnym. Sama pierwsza lekcja tańca to już stres, więc niech Twoje ubranie dodatkowo go nie potęguje. Ma być wygodnie, więc wybierz to w czym czujesz się swobodnie. Każdy ma w szafie ta ulubioną koszulkę w której czuje się najlepiej. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale obcisłe stroje znane z siłowni mogą nie być strzałem w dziesiątkę. Zdecydowanie lepsze są dresowe spodnie i t-shirt. Pamiętaj też o butach, odciski na stopach nie są najlepszą pamiątką.

Zdarzają się też takie zajęcia jak np. HIGH HEELS, które ze względu na swoją specyfikę wymagają odpowiedniego stroju w tym wypadku szpilek. W takim wypadku rolą studia studia tańca dostarczenie takich informacji. U nas znajdziesz je w dedykowanym wpisie przygotowanym przez nasze instruktorki Edytę i Marcelę https://bit.ly/BUTYHIGHHEELS. Nie zliczę ile razy wysyłałem go początkującym kursantkom. Tak więc „We hold Your back” 🙂

–  Czy mój wiek jest ok ?

Ta wątpliwość dopada najczęściej dojrzałe osoby, bojące się, że podczas zajęć otoczone będą osobami o wiele młodszymi od siebie. Z tą obawą można rozprawić się trojako.

Raz: Tak jak pisałem na początku w czasie zajęć każdy skupiony jest na osobie, więc po kilku chwilach przestajesz z kim tak naprawdę jesteś na sali.

Dwa: Można zadziałać profilaktycznie i przed zapisem na zajęcia dopytać o średnią wieku uczestników jeśli jest to ważne dla naszego komfortu.

Trzy: Nasze doświadczenie pokazuje, że grupy w których mamy uczestników w różnym wieku działają tak samo dobrze, a niekiedy nawet poziom energii na zajęciach jest jeszcze wyższy chyba właśnie za sprawą tej międzypokoleniowej wymiany endorfin.

–  Co jeśli źle wybiorę ?

Na koniec dnia może zdarzyć się tak, że zajęcia na które trafisz całkowicie Ci nie odpowiadają. Może się tak zdarzyć, wszak nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi. W tym wypadku mamy dla Ciebie dwie proste praktyczne porady.

Po pierwsze nie wykupuj od razu całego pakietu zajęć, a zdecyduj się na pojedynczą lekcję. Zapewne będzie to nieco droższe niż w przypadku karnetu, ale suma sumarum wyjdzie Ci na dobre.

Po drugie niektóre studia tańca ( np. my 😛 ) mają karnety o charakterze open, które pozwalają wybierać z puli wielu zajęć, a nie są przypisane do jednych konkretnych. W związku z czym zawsze masz możliwość zmiany, kiedy coś nie gra, a co lepsze eksperymentowania kiedy poczujesz, że taniec to właśnie to.

Ja kończę, Ty przychodzisz 🙂

Powyższy wpis zapewne nie odpowiada na wszystkie obawy i wątpliwości, ale wierzę, że choć w części wyczerpuje podniesiony temat. Myślę że jeśli pomoże on choć jednej osobie w przełamaniu się, to będzie wartością samą w sobie. Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy podzielili się ze mną swoimi doświadczeniami z chęci pomocy innym. Do zobaczenia

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *